środa, 3 lipca 2019

Podwójne święto marki McLaren w Warszawie!




6 czerwca w Warszawie marka McLaren obchodziła podwójne święto:  otwarcie pierwszego w Polsce salonu samochodów z logo McLarena oraz premierę modelu GT!


Auto Fus Group- jedyny i wyłączny przedstawiciel McLarena  w naszym kraju, otworzył oficjalnie salon będący drugim w tej części Europy (Centralnej i Wschodniej) i zarazem 90-tym showroomem McLaren Automotive w 32-gim kraju na świecie.


I choć już wcześniej miłośnicy marki mogli oglądać i  kupić wybrane egzemplarze w Auto Fus Group przy ul. Ostrobramskiej w Warszawie, to dopiero teraz na 230 m. kw. powierzchni podziwiać możemy pełną gamę modeli w otoczeniu które w pełni oddaje DNA McLarena! 


Jaka to frajda z pewnością wie każdy fan motoryzacji! Zwłaszcza zaś każdy kto ceni dokonania tego ostatniego, niezależnego producenta sportowych super aut.

Drugą okazją do świętowania była polska premiera McLarena GT!


#newrules  ten hahsztag był przesłaniem wspomnianej prezentacji- i nie bez powodu! Producent chce w ten sposób podkreślić całkiem nowe podejście do aut z segmentu Grand Tourismo.

Nowe podejście, nowe zasady, choć w nawiązaniu do najlepszych tradycji marki i z szacunkiem do oczekiwań stawianych w stosunku do Grand Tourera.



Bez trudu znajdziecie w dostępnych publikacjach motoryzacyjnych parametry McLarena GT: dzięki kontroli startu z zatrzymania przyspieszenie od 0 do 100 km wynosi 3,2 sekundy, od 0 do 200 tylko 9 sekund, zaś prędkość maksymalna     pojazdu to 326 km/h.

  Inne osiągi są równie imponujące, ale to nie one jednak stanowią    o wyjątkowości McLarena GT w swoim segmencie...


Zainteresowanych detalami "motomaniaków" zachęcam do zapoznania się ze szczegółami w prasie i na portalach motoryzacyjnych, bo jest ich ogrom. Ja wyłącznie przytoczę kilka ciekawostek, które mnie osobiście zfrapowały w McLarenie GT.

Dzieli swoje DNA (jak już wspomniałem) z innymi modelami marki, ze szczególnym uwzględnieniem modelu Speedtail. Wszystko to "zamknięte" w konstrukcji z włókna węglowego z elementami aluminium pozwala osiągnąć imponujące 405 KM na tonę tego "cywilnego bolidu".



Za osiągi odpowiada zupełnie nowy silnik McLarena-  4-ro litrowy twin-turbo V8 z 630 Nm momentu obrotowego dostępnego w bardzo szerokim zakresie!   

No ale, GT musi być nie tylko szybki, lecz również komfortowy! Zapewnia to nowy system zawieszenia Proactive Damping Control połączony z hydraulicznym układem kierowniczym.


Do tego masa systemów elektrycznych i elektronicznych (jak choćby system nawigacji HERE) które mają jedno zadanie- ułatwić i uprzyjemnić jazdę i obsługę auta.

Na koniec nie sposób pominąć szlachetnych materiałów użytych do wykończenia pojazdu. Tu, musicie uwierzyć mi na słowo, że zdjęcia (choć świetnie wykonane przez Maćka Grzegorego któremu serdecznie dziękuję) nie są w stanie oddać ich jakości!


Rzecz jasna nie byłbym sobą, gdybym nie "przymierzył się" do McLarena GT i nie uwiecznił tych chwil na pamiątkowych zdjęciach...



Na koniec imponujący przegląd "floty" na parkingu przed McLaren Warszawa w kompleksie Auto Fus Group.







Zdjęcia:

Przydatne linki:


środa, 15 maja 2019

Szymon Brodziak- mistrz fotografii monochromatycznej doceniony na świecie.


Polski fotograf Szymon Brodziak został doceniony w  Konkursie Fotograficznym "One Eyeland" zdobywając w nim pierwsze miejsce za swoje monochromatyczne prace.

Czemu w kontekście fotografii Szymona wolę używać określenia monochromatyczna zamiast zwyczajowego czarno-biała? Gdyż nawiązuje do malarstwa co bardziej oddaje charakter jego prac na których czernią, bielą i subtelnymi odcieniami szarości "maluje" swój świat.


„Myślę czernią i bielą, patrzę w czerni i bieli i widzę kadry czarno-białe”. 

Tak artysta mówi sam o sobie określając mianem „visualtellera”- osoby opowiadającej historie poprzez fotografie. I to nad wyraz trafne określenie, bo czy to pojedyncze prace, czy ich zbiór zamknięty w cykl zawsze mamy do czynienia z opowiadaniem..


Gdy lata temu trafiłem po raz pierwszy na jego prace, pomyślałem "mistrz fotografii czarno-białej". Pewnie "stary wyga", z kręgu Tadeusza Rolkego... polski Helmut Newton czy może Elliott Erwitt? I nie były to w moim odczuciu analogie przesadne. Lecz świeżość spojrzenia i współczesność przekazu nie dawała mi spokoju! Postanowiłem sprawdzić kim jest Brodziak.


Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że to młody człowiek, z wykształcenia ekonomista – z pasji fotograf! Od tego momentu postanowiłem bacznie śledzić karierę Szymona i mocno mu kibicować. 

Miałem też ogromną przyjemność poznać go osobiście i wysłuchać jak ze swadą i pasją opowiada o swojej pracy, projektach czy zdjęciach....

„Dobre zdjęcie to takie, które wzbudza emocje, skłania do refleksji i nie pozostawia widza obojętnym” mówi. Ale nie skupia się na pojedynczym kadrze. Gdy zobaczymy jego wystawę lub album poznamy monochromatyczne historie, które są niczym stopklatki z nigdy nienakręconych filmów. "Jesteś tym co widzisz" te słowa Szymon Brodziak kieruje do swoich odbiorców, bo to im zawsze pozostawia interpretację swoich zdjęć. Zdjęć wybitnych, co zaowocowało pasmem sukcesów.  

Niekończące się pasmo sukcesów.

W 2013 roku podczas Festiwalu Filmowego w Cannes został uznany przez jury FashionTV Photographers Awards za najlepszego na świecie fotografa czarno-białych kampanii reklamowych. 

Rok 2015 - Szymon Brodziak (dzięki wystawie „Newton.Horvat.Brodziak”) zostaje najmłodszym artystą i pierwszym Polakiem, którego prace wystawiono w prestiżowym Muzeum Fotografii – Fundacji Helmuta Newtona w Berlinie. 

Pierwsze miejsca w kategorii Moda w dwóch konkursach: International Photography Awards oraz w nagradzającym najlepsze zdjęcia monochromatyczne na świecie Black & White Spider Awards tak z kolei kończy artysta rok 2016 . 

I wreszcie (12 kwietnia tego roku) pierwsze miejsce w Konkursie Fotograficznym One Eyeland


One Eyeland- Szymon Brodziak mistrzem fotografii monochromatycznej!

www.oneeyeland.com jest uznawaną za najlepszą galerię online i zarazem społeczność internetową, w której swoje prace udostępniają należący do niej topowi fotografowie z całego świata. Przyznawane przez One Eyeland nagrody są szczególnie istotne, ponieważ w skład jury wchodzą uznani światowi artyści.

Jury konkursu oceniało blisko 2 000 zgłoszeń z 65 krajów! Wynik był nadzwyczajny dla Szymona Za swoje czarno-białe prace (Drzewo, Żywopłot, Ballerinas, Rolls-Royce, Noti, Molo, Loop, Labirynt i Ana Portret) uzyskał aż 90 punktów (!), zdecydowanie wyprzedzając w rankingu pozostałych laureatów.  


Gratulując Brodziakowi warto na koniec wspomnieć o Albumie  „BRODZIAK ONE” (z roku 2014-go). Można w nim znaleźć blisko 300 monochromatycznych zdjęć podsumowujących pierwsze 10 lat zawodowej działalności (w albumie znalazła się także osobista dedykacja od June Newton – żony legendarnego fotografa Helmuta Newtona). Z tego co mi wiadomo Szymon pracuje nad zupełnie nowym albumem, prezentującym jego projekty z ostatnich lat, który ma zostać opublikowany jeszcze w tym roku. 

Przydatne linki:



poniedziałek, 11 marca 2019

Wystawa "Angel Talisman Series"- Alicja Domańska znów wciąga nas w swój świat


Po raz kolejny, wystawą "Angel Talisman Series", Alicja Domańska wciąga nas w swój świat, zaprasza do intelektualnej podróży.


Twórczość Alicji gościła już na blogu (w tekście Alice Left Wonderland- projekt który trzeba zobaczyć! ) lecz o dobrych rzeczach nigdy dość a sama Artystka i jej "Angel Talisman Series" z pewnością na to zasługują!


Wystawa dobitnie ukazuje jak osobiste jest malarstwo autorki. Jest też niezwykle sensualne i oniryczne, wciągające widza w swoistą intelektualną grę. Grę do której z sukcesem przyciągnęła widzów swoich wystaw w Gdańsku (skąd pochodzi i gdzie tworzy) ale też w Paryżu, Londynie, Berlinie, Sztokholmie czy Warszawie.


Podziwiając "Anielskie Talizmany" przesiąkamy energią z nich płynącą- tętniącą niczym układ neurologiczny człowieka. Artystce w niebywały sposób udaje się przykuć uwagę widza, zmusić go do skupienia.


Wyjątkową jest również dbałość Domańskiej o ekspozycję prac. Wielkoformatowe obrazy prezentowane na wystawie nie "zdobią" wnętrz- są estetycznym amuletami, działają niczym mantra.  


Bo wszystko, co prezentuje (niezależnie od formy i miejsca) jest swoistym spektaklem. Domańska uważa bowiem, że sztuka wymaga odpowiedniej ekspozycji i tła. Jej obrazy zawsze stanowią integralną część całego projektu, który z takim pietyzmem przygotowuje dla swoich odbiorców.


Nie inaczej było i tym razem w biurowcu "Senator" (dzisiejsza siedziba PKN Orlen mecenasa wystawy) stojącym na gruzach części przedwojennego Banku Polskiego. Ta ciekawa architektura- przestrzenie, nowoczesność, marmur, cegła i... szklane tafle podłogi odsłaniające zabytkowe fundamenty- pięknie korespondowała z obrazami malarki.


Gdy podczas wernisażu miałem okazję kontemplować (to chyba najtrafniejsze określenie!) cykl prac Alicji Domańskiej, magii dodawało przedsięwzięciu przyciemnione wnętrze z punktowym oświetleniem prac oraz nastrojowa muzyka.


Sądząc po swoistym "rozdwojeniu" obecnych gości (skupieniu ale i rozedrganiu), nikt nie pozostawał obojętnym na to co zaprezentowała nam Artystka.



Alicja Domańska i jej wystawa "Angel Talisman Series" zagości zapewne na długo w pamięci gości oraz widzów którzy odwiedzą wystawę do 15 marca tego roku.

Na koniec krótka fotorelacja z wernisażu.







Przydatne linki:

Alicja Domańska Art
Alicja Domańska na Facebook
Alicja Domańska na Instagram

piątek, 22 lutego 2019

Buza Biżuteria- unikatowa kolekcja biżuterii autorskiej!


Unikatowa kolekcja Buza Biżuteria to zbiór wyrafinowanych propozycji autorskich który miałem (jak widać na powyższym zdjęciu) okazję podziwiać.

To pojedyncze egzemplarze z prywatnej kolekcji Buza Biżuteria zachwycającej (mam nadzieję nie tylko mnie) kunsztem i wyrafinowaniem.

Pierścionek "33"

Nim podzielę się z Wami moimi wrażeniami, przytoczę notkę ze strony Twórcy na profilu na Facebook:

"Nazwisko zobowiązuje!
Zwłaszcza, jeśli stoją za nim nie tylko pasja i doświadczanie ale i rodzinne tradycje. Bo za twórcą marki stoją nie tylko z górą 30-to letnie doświadczenie zdobywane u polskich i zagranicznych złotników, ale również dziedzictwo Ojca, który wprowadzał go do zawodu, uczył miłości i pasji do jubilerstwa. Kunszt jego wyrobów docenił świat podczas licznych podróży po Europie- w tym takie marki jak Dior czy Van Cleef and Arpels dla których tworzył‚. Biżuteria Buza zdobi również kolekcję Pierwszej Damy Ameryki Hilary R. Clinton, co potwierdza oficjalny certyfikat Ministerstwa Spraw zagranicznych RP. 

Jego artystyczne DNA łączące tradycyjne metody i techniki, z nowoczesnym dizajnem, inspiracją carską Rosją i art deco ale i motywami etnicznymi, z pewnością rozpoznają miłośnicy marki Karloff-Jewellery której przez lata był jedynym projektantem i wykonawcą 

Dziś zachowując swój artystyczny charakter i wyraz, Buza wraca z własną marką w której jego nazwisko, spinając klamrą lata doświadczeń i tradycji, stanowi gwarant smaku, jakości i prestiżu." 

Pierścionek "Diament"

Właściwie cytując powyższe, mógłbym zakończyć ten wpis który idealnie oddaje DNA marki wpisane w każde stworzone dzieło, każdy wyrób z którym miałem przyjemność obcować.

"Perła rosy"
Lecz muszę podzielić się wrażeniami jakie wywarły na mnie "kosztowności" z autorskiej kolekcji Buza Biżuteria. Bo wart podkreślenia jest kunszt ręcznego wykonania każdego detalu, zmysł łączenia białego i żółtego złota ze srebrem oraz ich oksydacja...

"Fala"

… a ciekawe łączenie w każdej z propozycji  pereł i kamieni szlachetnych (diamentów, rubinów, szafirów, szafirów wodnych (iolitów) czy tanzanitów) zdradza "artystyczną duszę" autora.

"Wspomnienie"
Widać też zamiłowanie do starych, często już zapomnianych technik złotniczych czy szlifierskich (jak choćby najstarszy szlif diamentów "Mazarini" (zwany też rozetowym)) "podane" w sposób nowoczesny i autorski.

I aż żal, że te wyjątkowe egzemplarze z prywatnej kolekcji autora podziwiać dane jest tylko nielicznym Pozostałym wystarczyć muszą zdjęcia zamieszczane na profilach w mediach społecznościowych Buza Biżuteria.

"Wiem"
I na zakończenie- złotnik nie zapomina o mężczyznach! Dla ceniących klasyczną męską elegancję znajdziemy choćby niebanalne spinki do mankietów.

Spinki "Man"
Jak się zapewne domyślacie nie mogłem sobie odmówić przymierzenia ich do jednej z moich stylizacji.


Wszystkie prezentowane wyroby oraz zdjęcia pochodzą z prywatnej kolekcji Buza Biżuteria.

Przydatne linki:


piątek, 14 grudnia 2018

Dojrzały facet! Tak sportretował "Hedonizm w czystej postaci" Artysta, fotograf, Bartosz Maciejewski w przstrzeniach "Szarotki"


"Hedonizm w czystej postaci" to facet dojrzały... to fakt. Trzeba się z tym pogodzić! Ale jak tę "dojrzałość" oddać w obrazie? To może wiedzieć tylko taki fotograf (i Artysta), taki jak Bartosz Maciejewski....


Bartosz Maciejewski i jego koncepcja...

Bartosza fotografie lubię i cenię od lat. Czy to sesje okładkowe, czy też (a może zwłaszcza)  jego cykle- ni to reportażowe, ni to street foto dokumenty. Wszystkie świetne, na poziomie, by nie powiedzieć wybitne.

Godziny przegadane, wspólnie wypite wina... i jakieś przeświadczenie, że "nadajemy na tych samych falach!" sprawiły, że Bartosz zapytał "a czemu ja jeszcze Ciebie nie fotografowałem?"
I to pytanie stało się wyzwaniem dla nas obu. Wiedzieliśmy już, że musimy je podjąć... że może z niego wyjść coś "ciekawego". Trzeba było tylko znaleźć klucz do sesji!
Ten wyklarował się przy kolejnych rozmowach... znów zacytuję Maciejewskiego: "wszyscy z Ciebie i tego jak wyglądasz chcą zrobić kompozycję, "ładny" obrazek. Ja Ciebie zdekomponuję. Dekompozycja to będzie to!"
I ta myśl przyspieszyła nasz pomysł na wspólną sesję... do czasu, gdy usłyszałem "wiem jak Cię pokazać. Jesteś sybarytą i to musi być widać". Zdekomponowany sybaryta??? To trochę przerosło moje wyobrażenie o fotografii, ale też o postrzeganiu świata. I tylko przekonanie, że fotograf z którym mam do czynienia jest Artystą pozwalało mi wciąż wierzyć w ten projekt.

"Szarotka" - miejsce idealne...
Pozostała jeszcze kwestia lokalizacji. To musiało być miejsce wyjątkowe! I tu przyszła jedyna słuszna myśl. "Szarotka" na warszawskim Mokotowie. Kiedyś już korzystałem z uprzejmości "Grupy Warszawa" do której należy, co zaowocowało sesją i wpisem na blogu (Do "Zorzy" marsz) stąd ponownie postanowiłem zwrócić się do nich o pomoc....


Nie zdziwiło ich moje pytanie, bo to wyjątkowa przestrzeń usytuowana na terenach Fortu Mokotów (historycznego, ponad 100-u letniego Fortu "M"), dziś już kultowego miejsca na mapie Warszawy
"Szarotka"- przesiąknięty historią budynek, odrestaurowany pieczołowicie to dziś "perełka" na eventowej mapie Warszawy. Industrialna przestrzeń do wynajęcia (na pokazy mody, konferencje, wesela, imprezy firmowe) z pełną obsługą, cateringiem czy barem. Słowem od A do Z. 

Ale "Szarotka" to też przestrzeń na sesje foto, video czy plan filmowy którą już po pierwszej wizycie rozpoznacie oglądając różne materiały w których "zagrała".

Artysta potrafi zaskakiwać- Bartosz Maciejewsksi i jego niespodzianka!
.. a dokładnie rzecz ujmując nawet dwie.

Pierwszą były zdjęcia które dostałem. To był dla mnie cios (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). "Hedonizm w czystej postaci" dostał w prezencie inny wymiar! Inną optykę, wrażliwość i dojrzałość którą sam polubił.

Drugą niespodzianką były czarno-białe fotografie zrobione podczas tej sesji! Jeśli przyjrzycie się im uważnie zobaczycie, że  choć są  łudząco podobne do tych zamieszczonych powyżej, tak naprawdę są innymi kadrami. Nie są tylko ich monochromatyczną wersją. To inne zdjęcia, opowiadające inną historię...

Zostawiam Was z nimi w formie minireportażu, jedno po drugim, bo tak zyskują na sile przekazu!


Przydatne linki:

Bartosz Maciejewski Photography
Bartosz Maciejewski Photography na Facebook
Bartosz Maciejewski Photography na Instagram

Szarotka
Szarotka na Facebook
Szarotka na Instagram

Hedonizm w czystej postaci na Facebook
Hedonizm w czystej postaci na Instagram